Bezrobotni, a wybredni. Za tysiąc złotych pracować nie będą, bo…

…im się nie opłaca.  W Urzędach Pracy dobrze znane są przypadki osób długotrwale bezrobotnych, jednak mimo to nieskorych do pracy. Mimo dobrych chęci na miarę administracji państwowej, urzędnikom wciąż nie udaje się odnieść wyraźnych sukcesów na polu walki z bezrobociem w kraju. Z czego to wynika? Oczywiście z  braku organizacji pracy, ofert pracy, oraz środków finansowych na tworzenie nowych miejsc pracy. Ale to niestety nie koniec, gdyż  zarejestrowani w Urzędach, wcale nie ułatwiają im zadania. Wręcz przeciwnie. Wolą zostać w domu na zasiłku, dodatkowo wspomagane przez pozostałych członków rodziny, tak jak pan Tomasz W. – 35-latek z Kalisza. Posiada wykształcenie średnie, pracował jako elektryk, jednak od 10 lat nie może znaleźć „godnej pracy”, tak więc jego, wraz z  dwojgiem dzieci w  wieku szkolnym utrzymuje żona pielęgniarka. Tłumaczy się nieadekwatnymi umiejętnościami do oferowanego rodzaju pracy.

W podobnej, niezręcznej sytuacji znajduje się pani Joanna, która  „nie widzi się w pracy proponowanej przez urząd pracy” – takiej jak np. asystent kucharza. Zniechęciło ją wynagrodzenie w wysokości 1000 złotych, liczy na lepszą pracę. Dotychczas zdobyła doświadczenie zawodowe w zakładzie fryzjerskim, w  sklepie, opiekowała się dziećmi. Ma 24 lata, nie studiuje. Mieszka z matką emerytką i swoim chłopakiem, który  także nie ma szczęścia do „przyzwoitej” pracy.

Pan Robert codziennie zbiera puszki po piwie, szuka złomu po śmietnikach, następnie je sprzedaje. „Wyciąga” 2000 złotych miesięcznie. „Państwo go nie okrada” –  jak twierdzi – „a póki co ma dobre zdrowie„. Sam robi sobie przerwę, kiedy chce idzie na piwo.

Faktycznie nie ma co liczyć na Urzędy Pracy i trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, tak jak 28 – letni X-man z Wrocławia. Jeździ najnowszym audi Q7, ma własne mieszkanie, wybiera się niebawem na wakacje do Tajlandii wygrzać trochę zziębnięte kości. Jak wspomina, już w pierwszej klasie technikum stwierdził, że nie ma po co się uczyć tego „steku bzdur”, więc rzucił szkołę i poszedł do pracy. Nie żałuje. Znalazł dobrze płatne zajęcie. Kiedy jego znajomi „klepią biedę”,on  jest „panem na telefon” w jednej z agencji towarzyskich. Jako jedyny męski członek zespołu, wiedzie mu się naprawdę dobrze. „Nie narzeka” –  jak sam mówi. Prosi o dochowanie tajemnicy odnośnie „jego godności” – nie chce podawać imienia, gdyż rodzina nie wie dokładnie o jego zawodzie. Bez wątpienia chłopak „daje radę”, bez łaski… i nie za 1000 złotych miesięcznie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Bezrobotni, a wybredni. Za tysiąc złotych pracować nie będą, bo…

  1. emma pisze:

    Za 1000 zł!? T może obecnie rządzący będą za tyle pracować. Najlepiej byłoby, żeby bezrobotni dopłacali jeszcze do swojej pracy.

  2. Kara pisze:

    Opisane są tutaj skrajne przypadki. Nikt nie wspomina o osobach, ktore aktywnie poszukuja pracy i chętnie podjeliby się kazdego zajęcia. Osoby z wyższym wykształceniem podejmuja sie pracy często za tysiąc złotych i niezgodnej z ich kwalifikacjami i nie narzekają. Ponadto, jak długo mozna „wyżyć z zasiłku dla bezrobotnych”, który przyznawany jest na kilka miesięcy, anie na całyokres pozostawania bezrobotnym. Problemem jest też brak jakichkolwiek ofert pracy, szczególnie dla kobiet.

  3. dido pisze:

    Prawda jest taka, że pomoc w Naszym kraju otrzymują zawsze Ci sami, którzy właśnie nie pracują, bo po co skoro dostaną od Państwa. Jeśli chodzi o oferty pracy w Urzędzie Pracy to muszę napisać, że pracownicy czasami też bez wyobraźni oferują pracę osobom, którzy nawet nie mają możliwości podjąć tej pracy, a po kilku odmowieniach wyrejestrowują. Np. Pani w ankiecie zaznacza, że w jakim jest wieku, że mieszka na wsi i nie ma prawo jazdy, a nawet się wpisuje jak kursują autobusy. A tu bach Pani z Urzędu oferuje tej Pani pracę np od godz. 4.00 lub ma się kończyć o 23.00. A przepraszam bardzo bezrobotnych w mieście nie ma, którzy mają możliwość dojścia bądź dojechania.
    Natomiast jeśli chodzi o pomoc od państwa w sytuacji naprawę kryzysowej, bo ktoś faktycznie stracił pracę bądź zarabia właśnie te 1000 zł to często jest tak, że nie dostaje tej pomocy. Niestety taka Nasza Polska. Lepiej na pewno nie będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>